wtorek, 10 lutego 2015

''Nie zawieram znajomości na ulicy''- czyli ''Dziewczyny do wzięcia''

Dziś 2 z cyklu 5 postów na temat kultowych filmów PRL-u.
Kojarzy mi się z charakterystyczną dla tamtych lat, lekko ''psychodeliczną'' muzyką, czernią i bielą, zadymionymi od papierosów kawiarniami, mocnym makijażem, kremem sułtańskim i zatłoczonymi pociągami pełnymi rozbawionych ludzi. Wśród nich 3 młode dziewczyny, pieczołowicie poprawiające makijaż. Zmęczone monotonią codziennego życia na wsi, zmierzają do stolicy, by zaznać odrobinę zabawy, ale przede wszystkim odnaleźć miłość swojego życia.
Według mnie zabawny, trochę smutny i bardzo uniwersalny mimo upływu wielu lat. 
10 prac utrzymanych w technice monochromatycznej. Ołówek, mazak, pisak, skan, Ps.
To jak? Jesteście zadowoleni? Bo ja bardzo:)
Wkrótce kolejne części :))) 












Brak komentarzy :

Prześlij komentarz